Naprawde jaka jestes
Nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet
Sama Ty
W tanczacych wokól
Szarych lustrach dni
Rozblyska Twój
Zloty smiech
Przerwany w pól
Czylu gest
W pamieci skladam wciaz
Pasjans z samych serc
Naprawde jaka jestes
Nie wie nikt
To prawda nie potrzebna
Wcale mi
Gdy nie po drodze
Bedzie razem isc
Uniose Twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwe slów
Niedokonczony
Jasny portret Twój
Uniose go
Ocale wszedzie
Czy bedziesz przy mnie
Czy nie bedziesz
Talizman mój
Zamyslen naglych Twych
I rzes
Gdy powiesz do mnie kiedys - wybacz ...
Przez zycie pójde
Ogladajac sie wstecz
Naprawde jaka jestes
Nie wie nikt
To prawda nie potrzebna
Wcale mi
Gdy nie po drodze
Bedzie razem isc
Uniose Twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwe slów
Niedokonczony
Jasny portret Twój
Uniose go
Ocale wszedzie
Czy bedziesz przy mnie
Czy nie bedziesz
Talizman mój
Zamyslen naglych Twych
I rzes
Gdy powiesz do mnie kiedys - wybacz ...
Przez zycie pójde
Ogladajac sie wstecz
Uniose Twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwe slów
Niedokonczony
Mój sokole chmurnooki
Pytaj o mnie gór wysokich
Pytaj o mnie lasów mądrych
I uwolnij mnie
Mój sokole, mój przejrzysty
Pytaj o mnie nurtów bystrych
Pytaj o mnie kwiatów polnych
I uwolnij mnie, mój miły...
Jak mam pytać gwiazd w niebiosach ?
Są zazdrosne o Twój posag:
O miłości cztery skrzynie
I o dobroć Twą
Mój miły...
Jak mam pytać innych kobiet ?
Serce me odkryją w Tobie
I choć wiedzą, nie powiedzą
Nie odnajdę Cię
Mój sokole gromowładny
Pytaj o mnie stepów sławnych
Pytaj tych burzanów wonnych
I uwolnij mnie
Przez kurhany spopielałe
Przez chutory w ogniu całe
Snu już nie znam, step odmierzam
By odnaleźć Cię
Mój miły...
Jakże pytać mam księżyca ?
On się kocha w Twych źrenicach
Słońce zgoni, step zasłoni
Nie odnajdę Cię
Mój miły...
Jakże pytać mam Kozaka ?
Co na miłość chorą zapadł
On by z żalu świat podpalił
Gdyby stracił Cię...
Mnie...
Jakże pytać mam księżyca ?
On się kocha w Twych źrenicach
Słońce zgoni, step zasłoni
Nie odnajdziesz mnie
My wpatrzeni, zasłuchani
Tak współcześni aż do granic
W ciemnym kinie, po kryjomu
Ocieramy łzę
Odeszli juz ostatni co scigali wiatr
W kraje uspionych miast
W zrenice jezior, ostrza traw, proporce drzew
Jak sen i czar...
Bede snila swoja basn
Powróce tutaj znowu
W mrocznych zamkach skryty skarb
Lecz jak?
Pedza konie w ciszy mgiel
Kto droge zna?
Któsby mógl zatrzymac je
W zapadnych murach wielka milosc,
Wielkie lzy
W zimnym spojrzeniu gwiazd
Piekni rycerze w srebrnych zbrojach
Wznosza sie
Ponad noc, ponad sen, ponad czas..
Bede snila swoja basn
W mrocznych zamkach skryty skarb
Pedza konie w ciszy mgiel
Któzby mógl zatrzymac je
Swoja basn...
Bede snila swoja basn
Powróce tutaj znowu ...